Złote Tarasy? Toż to zgroza!
// Luty 9th, 2007 // inne
Miało być o rysiu. Ale dziś nie mogę po prostu. Wracam sobie z kinoteki pięknymi podziemiami, pełnymi przemiłych ludzi o wielu zainteresowaniach, od wina zaczynając na wódce kończąc. Co widzę? Wejście do złotych tarasów. A co. Wejdę.
W środku wszyscy świetnie podzieleni. Do pierwszej grupy należeli ci, którzy patrzyli na mapę, a do drugiej ci, którzy postanowili sami poszukać danego sklepu. Przyłączyłem się do drugiej grupy.
Po pół godzinie bezsensownego chodzenia w kółko zmieniliśmy się i wtedy pierwsza grupa po bezcelowym szukaniu sklepów na mapie poszła na rekonesans a my zajęliśmy ich miejsce.
Trochę mi się to znudziło, choć zabawa przednia, więc postanowiłem wyjść. Że padało, zapragnąłem wrócić do podziemi, a stamtąd spokojnie przejść do tramwaju.
Jak każdy cywilizowany człowiek po zobaczeniiu windy na której jest napisane, że jedzie na -1, tak to właśnie tam gdzie jest wyjście do podziemi, wsiadłem. Jak mam windę to po co szukać schodów? W windzie spotkałem starszą panią (około 60) z synem (około 40). Kobieta należała do typu wyzwolonych, twardych kobiet ulicy, a syn do typu „mamo, nic ci się nie stało?”
Jednak winda zamiast do upragnionego wyjścia zawiozła nas na parkingi. W międzyczasie syn dostał smsa:
- Mamo, tu pisze, że święty walęty rozdaję prezęty!
- Jebać świętego Walętego
Po dotarcia znów na poziom 0 podszedłem do mapy i wywnioskowałem że jedyne schody zjeżdżająca na -1 są tuż obok mnie. Cały czas tam były, tylko ukryły się za tłumem ludzi.
Zobaczymy co się stanie z ZT za kilka miesięcy.



