A Quartz Bead, ożkjp! #2

// Kwiecień 13th, 2007 // recenzja

Koko jak wszedł tak wyszedł. Może wyjście z niewiedzy lorda jest lepsze niż wejście do tegoż wywodu.
Amadeusz nie wie kim jest Raina, jednak jakiś koleś imieniem Tybald chce ją zatrzymać. Prawdopodobnie też nie wie kim ona jest, skoro nie wie tego taki gangster jak niziołek, no ale cóż zrobić?
Pointy też nie rozumiem. Pewnie jest śmieszna, ale dla tych, którym bash się podoba. Po prostu przy czytaniu tego miałem skojarzenie z bashem. Taki sucharek.
Nie rozumiem właśnie wymyślania dowcipu na siłę. Co z poważnymi produkcjami komiksowymi? Czy jest na polskiej scenie webkomiksowej ktoś, kto tworzy coś poważnego? Coś z większym sensem i bez marnych dowcipów? Coś ambitnego?
Jeżeli posiadasz taki webkomiks lub jesteś jego czytelnikiem to, proszę, wyślij mi linka! Mam dość produkcji bez sensu. Beznadziejny dowcip, przy którym nawet się nie uśmiechnę.
Choć… może to ze mną jest coś nie tak? Garfield już mnie nie bawi, bash mnie nie bawi. Może straciłem poczucie humoru? A może stracili go autorzy, lub — w przypadku basha — admini?
Nie wiem, ale źle się dzieje, powiadam wam! Za kilka lat wspomnicie moje słowa.

4 Responses to “A Quartz Bead, ożkjp! #2”

  1. rysielec mówi:

    Konstanty przeciez powaznym komiksem jest ;)

  2. fafkoolec mówi:

    No tak, no tak. Zapomniałem o nim.
    Szkoda tylko, że nie ukazuje się regularnie.

  3. kmh mówi:

    bossi i bosso nie skupia się na peuntach

  4. fafkoolec mówi:

    przeczytałem dziś całego. Nie powiem, że zachwycający, ale ciekawy.

Leave a Reply