o komiksie kupionym przez przypadek
// Październik 7th, 2007 // Komiksy, recenzja
Timof wydał „Bears of War: 1st round”. Z chęcią zakupienia tegoż komiksu udałem się do stoiska Timofa poprosiłem ładnie i otrzymałem następującą informację – komiks ten dodawany jest gratis do dowolnego zakupupionego komiksu.
Rozglądam się więc po stoisku. Większość czytałem, inne mam, jeszcze inne mnie po prostu nie interesowały. Rozglądając się po stoliku zobaczyłem jeden komiks z nawet ładną okładką. Amerykański. No to kupiłem. Miałem swoje Miśki Wojny. No i jeszcze jeden komiks. Jakąś „Karuzelę głupców”.

Przejrzałem ją sobie. Rysunki w miarę ładne, choć twarz głównego bohatera mi nie pasowała. Co kto lubi. Po powrocie z Fanaberii z braku jakichkolwiek innych zajęć przeczytałem go sobie. Spodobał mi się, bo inaczej być nie mogło. Świetnie skonstruowana historia, świetne postaci, idealny komiks. Przeczytałem go kilka razy. Zapomniałem nawet o Bears of War.
Główny bohater jest ilozjonistą. Jak sam twierdzi – dość marnym. Męczą go koszmary, obrazy z przeszłości. Marzy bo znów spotkać swą dawną miłość. Spotyka różnych ludzi, często po pijaku, lub na lekkim kacu. Pewnego razu dostaje telefon od swojego mentora, nauczyciela magii, który chce się z nim spotkać. Doprowadzi to do wielu ciekawych wydarzeń.
Mam nadzieję, że za wiele nie zdradziłem. Ten komiks jest wart przeczytania.




Taa, wiele słyszałem, ale jak zwykle nie kupiłem. Prawdopodobnie drugi błąd MFK po nie kupieniu „Marzi”.
Ale „Miśki” są fajne. Mnie bawią :D
Niekupienie „Marzi” to nie był Twój wielki błąd. Powiem inaczej – moim błędem był zakup tej opowieści graficznej. Bo komiksem tego nie nazwę. Ale o tym innym razem.