Marzi
// Październik 14th, 2007 // Komiksy, recenzja

Dlaczego nie komiks, a powieść graficzna opowiadanie z licznymi rysunkami? Przede wszystkim zaskoczył mnie ogrom tekstu. Rysunki zwykle mało wnoszą do opowieści. Oczywiście znajdzie się kilka fragmętów w których rysunek coś wprowadza, jednak paradoksalnie lepiej mi się to czytało nie patrząc na rysunki. Tak jakby trochę przeszkadzały.
„Marzie” opowiada o PRLu widzianym oczami małej dziewczynki. Jednak nie są to opowieści, które mnie zaciekawiły. Ja wiem, że pierwotnie było to skierowane do Francuzów, którzy mało wiedzą o naszej historii. Jednak ja również nie wiem wiele o PRLu. Marzie nie podoba mi się, gdyż mam w pamięci pierwszą cześć „Na szybko spisane” Śledzia. Marzie nie ma tego czegoś. Nie ma czegoś, co by mnie zachęciło do dalszego czytania.
Są to dziennik małej dziewczynki, która posługuje się słownictwem dorosłego. I to mnie zadziwiło. Mogłaby tu być jakaś konsekwencja.
Oprawa graficzna jest ładna i jest to duży plus „Marzie”. Ale cóż dają ładne rysunki, skoro w tej opowieści najważniejszy jest tekst?
Pani Marzena Sowa ma u mnie wielki minus. Tak zaplanowana narracja wyszła tylko na minus albumowi. Nie podoba mi się.




http://en.wikipedia.org/wiki/Graphic_novel
nazywając ten album „powieścią graficzną” opierałem się na wiedzy wyniesionej z wywiadu z Adamem Ruskiem, który podobne opowieści nazywał „powieściami graficznymi”
koleś, pisz po polsku a nie po „polskiemu”.
Bardzo dziękuję za Pańską uwagę. Będę starał się poprawić moją wręcz haniebną znajomość języka polskiego, gdyż uwłacza ona nie tylko jednostce, ale i całemu narodowi.
No i boli mnie to. Boli mnie to na tyle, że usiądę gdzieś w kącie, z dala od mego komputera i pogrążę się w rozpaczy.
proponuję popłakać w kącie choćby nad tym zdaniem
„„Marzie” opowiada o PRLu oczami małej dziewczynki.”