Zaraz uratuję świat tylko dokręcę śrubkę…
// Maj 2nd, 2008 // Filmy, recenzja

Podczas przejażdżki HMMWV po pustyni Tony Stark zostaje pojmany przez rebeliantów. Zamiast robić broń zagłady, jak na dobrego jeńca przystało, Tony konstruuje sobie zbroję. Latającą, plującą ogniem i napędzaną przez wielką niebieską żarówkę umieszczoną w klatce piersiowej Starka.
Iron Man to: znane nazwiska, kolejna dobrze wymyślona rola dla Stana Lee, kilka całkiem zabawnych scen z czego część można zobaczyć na trailerach, okropnie zrobione sceny walki robotów, kilka dramatycznych momentów przy których z trudem powstrzymywałem się od śmiechu, adaptacja komiksu.
Nigdy nie byłem specjalnym fanem Iron Mana, wolałem Spidera lub Punishera, jednak jeżeli dobrze pamiętam to nasz stalowy przyjaciel nie ubierał się w strój przez pół godziny… miał jakiś specjalny kombinezon czy coś takiego. Posiadał też walizkę (?) która zamieniała się w zbroję. W filmie jednak mamy specjalną maszynę do ubierania się, rodem z Jetsonów.
Nie, nie oczekiwałem czegoś wyszukanego. Miałem nadzieję na dobrą rozrywkę, lekką superbohaterską historię o zwalczaniu zła. Nic więcej. Nawet nie pragnąłem dokładnej adaptacji komiksu. Otrzymałem lekką na początku i ciężką pod koniec historię o niczym.
Gdy grupa rzezimieszków w ciemnym zaułku przyprze Was do muru i da wam do wyboru powolną śmierć lub obejrzenie Iron Mana, a Wy wybierzecie tą gorszą opcję, wytrzymajcie do końca napisów. Zobaczycie krótki filmik który zwiastuje rychłą zagładę, to znaczy wysyp filmowych adaptacji komiksów.




Przesadzasz. Film był w porządku. Nic mądrego, ale jak na piątkowy wieczór, aby się zrelaksować i odprężyć, był idealny.
W porządku? Tak, były zaskakujące sceny, dobre zdjęcia, dobra gra aktorska… i nie – sama historia była do dupy, a reżyser z pewnych scen, które powinny przerażać zrabił takie, które po prostu rozbawiały.
a to jest bardzo fajny film. Scenarzysta pogłowił się nad prawdopodobnym funkcjonowaniem takiej zbroi i pomijajac fakt iz cos takiego jeszcze nie ma prawa istniec to jestem sklonny uwierzyc ze za kilka lat, moze…. Dobre efekty, fajne, sympatyczne dialogi i to co ważne – nie ma momentów w których film się dłuży. Dobra adaptacja.
Funkcje zbroi nie są jakimś wymysłem scenarzysty filmowego, wykorzystano pierwowzrór z komiksu. Fajne i sympatyczne dialogi? Nie zgodzę się z tym. Jest kilka przyciężkawych tekstów.
fakt niektóre są suche… A co do zbroi to czy przypadkiem w komiksie nie jest to tak że gość stawia sobie walizkę, ona się otwiera, wychodzi z niej przepołowiony Iron-Man, Tony wchodzi w tę połówkę a ona się na nim zatrzaskuje i finito? Przyznaj ze w filmie było to przedstawione znacznie bardziej realistycznie i z sensem.
mówiłeś wcześniej o funkcjonowaniu zbroi nie sposobie zakładania. To nie to samo.
Z sensem – tak, ale ile można się w to ubierać? Mało superbohaterskie, no ale z drugiej strony uczłowieczenie superherosa to jest jeden z plusów tego filmu.