Nie rób tego więcej!
// Maj 22nd, 2008 // Filmy, recenzja

Ostatnio gdy go widzieliśmy biegał z ojcem po ruinach w poszukiwaniu kielicha. Po 19 latach spotykamy znów Henryego Waltona Jonesa Juniora. Jest starszy, jest brzydszy — jest inny.
W „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki” znów mamy znanego reżysera, nienaganne zdjęcia polskiego operatora na emigracji, znanych aktorów i dobrych aktorów.
Z nową przygodą doktora Jonesa jest trochę jak z nową trylogią Star Wars. Niby fajne, niby dobre kino, niby dostarcza rozrywki… ale to nie to samo co wcześniejsze filmy. No cóż, technologia poszła na przód. Wraz z jej rozwojem możemy obserwować coraz lepsze efekty specjalne. I to widać w najnowszym „Indianie”. Widać w nadmiarze. O ile w poprzednich filmach nie ma wielu niewyobrażalnych efektów, teraz wręcz wylewają się z ekranu.
Miałem nadzieję, że zaobserwujemy jakoś to, że Indy się zestarzał. Nic bardziej mylnego. Wciąż skacze w najróżniejszych miejscach, choć czasem mu się nie udaje.
Choć dostałem dość wielki kawałek świeżego, teoretycznie smacznego, ciasta — czuję niesmak. Chyba wolę te trzy stare, jednak wciąż dobre babeczki.




i tak w końcu na to pójdę, kronikarski obowiązek :)
Myślę, że warto, bo jak tak sobie teraz patrzę po internecie to opinie o filmie są bardzo różne.