Kolejny powrót do przyszłości?
// Grudzień 31st, 2008 // Filmy, recenzja
Według Apollodorusa w koniu trojańskim był Odyseusz i pięćdziesięciu innych wojowników. Według Jana Tzetzesa – dwudziestu trzech, natomiast Quintus Smyrnaeus podał imiona trzydziestu, ale twierdził, że było ich więcej. Teraz mówi się, że było ich tam czterdziestu.
Pewne jest, że wszyscy mieli ciężkie zbroje w których średnio ważyli ok. 100 kilogramów i, że byli zamknięci w drewnianym koniu. Tak, tak – po co to wszystko, skoro nadal nie wiadomo ile waży koń trojański?

Sylwester. Sylwester sylwestrem, ale to ostatnia noc starego milenium (Wcale nie, wtrąci filmowy Kuba, bo przedostatnia. Nowe milenium jest dopiero od 2001 roku) i w dodatku urodziny Zosi. Zosia kończy czterdzieści lat, więc może powinienem pisać Zofia.
Razem z drugim mężem, Kubą, wychowuje córkę z pierwszego małżeństwa – Florkę. Pod nogami plącze się jej pierwszy mąż – Darek. Straszny kobieciarz.
Zosia w swe urodziny ma jedno marzenie – chciałaby być trochę młodsza.
Film wydaje się trochę inny niż ostatnie filmy Machulskiego. Co nie znaczy, że jest gorszy. Nie ma tu akcji z „Vabanku”, „Killera” czy „Vinciego”, wsi z „Pieniądze to nie wszystko”, przyszłości z „Seksmisji”, pomyłek z „Déja vu”… To nawet nie jest film o koniu trojańskim!
Jest to miła komedia o normalnych ludziach, nam podobnych z ludzkimi pragnieniami i problemami. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że słowo „ponadczasowa” w haśle filmu pasuje tu jak ulał. No właśnie – ponadczasowość, czas… Mimo swej pozornej normalności, film nie prezentuje normalnej sytuacji. Bo kto to słyszał, żeby w wieku czterdziestu lat przenosić się w czasie?
W przedstawiony PRL można uwierzyć. W pewnym momencie można się nawet poczuć, jakby się znów widziało Puławską i kino Moskwa (na którym wisi reklama Kingsajzu). Jest też kilka smaczków… no i te piękne, kolorowe dresy!
Dojrzałem jeden błąd – PRLowskim Sopocie w tle powiewa słynna flaga.
Film polecam. Jeszcze długo po wyjściu z sali kinowej miałem go w pamięci. Jak norka się człowiek nie obśmieje, jednak klimat, panie. Klimat…



