Archive for życie

Nie idźcie tą drogą

// Maj 9th, 2008 // 6 Comments » // życie


Po cóż w dzisiejszym świecie człowiek się uczy? Bynajmniej, nie dla samej wiedzy. W takim razie po co?

Tkwimy w poplątanym systemie zależności, który zakłada, że każdy chce się wszystkiego uczyć. Niektóre tematy z podstawówki przerabiałem znów w gimnazjum. Tematy z gimnazjum przerabiam w liceum.

Człowiek pod koniec gimnazjum lub pierwszej klasie liceum zaczyna już robić coś w kierunku pogłębienia wiedzy z dziedzin, które go interesują. Rzadko diametralnie zmieniamy zainteresowania. Podczas danej lekcji automatycznie wybieramy interesujące lub przydatne nam informacje. Oczywiście, pewne zagadnienia z przedmiotów które nie mają wiele wspólnego z naszymi zainteresowaniami mogą nas zainteresować, jednak w praktyce traktujemy je jako ciekawostkę.

Nie potrzebuję wiedzy na poziomie ponadgimnazjalnym z fizyki. Nie interesuję się aż tak matematyką, żeby pisać z niej maturę (choć będę musiał to zrobić). Chemię traktuję jako źródło ciekawostek, jednak program nie obejmuje nadzwyczaj ciekawych zagadnień. Po co mi WOK i PO w takiej formie jaką mi podają?
Religia? Ilu z Was, katolicy, naprawdę wierzy w Boga? Ilu młodych z własnej woli chodzi do kościoła? Co wiecie o własnej religii?
WOS potrzebny jest aby zrozumieć nasze państwo, historia – często, żeby zrozumieć działania, jednak te przedmioty przez większość są traktowane jako mniej ważne. Język polski w liceum powinien zostać nazwany wiedzą o literaturze, gdyż nie jest już to nauka o języku.

Podstawówkę kończymy by dostać się do gimnazjum. W gimnazjum musimy się starać aby dostać się do najlepszego liceum. W liceum trzeba pracować aby zdobyć maturę na poziomie. Z taką maturą mamy szansę trafić na wybrane studia. Studiujemy by dostać dobrą pracę w której pensja będzie wystarczająca na wszystko czego potrzebujemy.

Jaki to ma sens?

teraz tak na serio – po co ci te drzewa?

// Kwiecień 22nd, 2008 // 4 Comments » // debata, życie

debata

Pomijając pewną naiwność w rozwinięciu pytania najnowszej debaty (osiedla mieszkaniowe buduje się na terenach atrakcyjnych przyrodniczo, gdyż te nieatrakcyjne są już zajęte przez osiedla) sam problem jest dość ważny.

Oczywiście, że najlepiej by było gdyby nasz kraj rozwijał się gospodarczo przy jak najmniejszym uszczerbku na przyrodzie, a przy każdym osiedlu mieszkaniowym był park lub jakikolwiek kawałek zieleni. Ale czy to jest możliwe?

Potrzebujemy rozwoju, przecież każdy to wie. Czy nie jest rzeczą dziwną iż te same osoby mówią, że „nie mamy autostrad, a w Niemczech czy w Czechach są i to jakie…”, a później przypinają się do drzew? Czy nie jest objawem hipokryzji narzekanie na brak miejsc pracy i protestowanie gdy na zielonym placu gdzie codziennie srał pies sąsiada powstaje nowa fabryka?

Problem w tym, że o ile da się zmienić mentalność jednej czy dwóch osób nie zmieni się poglądów grupy społecznej, nie mówiąc już o całym społeczeństwie. Pomysły w stylu „zużywaj mniej wody” czy „nie śmieć w lesie” należy zacząć od siebie.

Zmieniaj świat, ale na miarę własnych możliwości. Puste słowa kilku blogowiczów nie zmienią planów biznesowych wielkich korporacji.

ps. Kto mi wyjaśni czym jest produkt „bio”? Bo niezbyt dobrze mi się to kojarzy.