Popatrz na mnie! Przejmuję się! Widzisz?
// Kwiecień 18th, 2008 // 4 Comments » // życie
Dziś znów odegram rolę zamkniętego umysłu, gdyż będzie o akcjach mających na celu bojkot. Dobra, przesadziłem. Tak na prawdę będzie o jednej akcji.

Zacznę tak – ostatnio czytam wiele blogów. I na ponad połowie z nich widzę któryś z banerów związanych z akcją „wolny tybet”. Uważałem, że to bez sensu. Przeczytałem. Teraz uważam, że to bez sensu, a sami pomysłodawcy potrafią zasłonić się pięknymi słowami. A to co wyżej napisałem prawdopodobnie jest „dalekie od zasad logiki”.
Jeżeli trochę spojrzymy wstecz przypomnimy sobie ile razy wspominano o sprawie Tybetu przed Olimpiadą. Nie było tego dużo, prawda?
Teraz jest to jeden z najważniejszych tematów. Gazety ze wspaniałymi artykułami pełnymi podniosłych oraz budzących najszczersze uczucie współczucia słów sprzedają się coraz lepiej. Podchwyciła to część blogosfery. Podobno nie z zamiarami zmienienia świata. W takim razie po co to wszystko?
Podobno mają uświadamiać. Aby podkreślić, że uświadamianie w formie pisemnej jest jednym z lepszych sposobów dowodzenia swych racji, umieszczono stosowny fragment wypowiedzi Piłsudskiego oraz cytat z wybitnego przedstawiciela literatury współczesnej – Eragona.
A ja czuję, że jest to zabawa na pokaz. Teraz jest akcja, miną igrzyska i nikt już nie będzie pamiętał o Tybecie. Bo czy nie tak zwykle było? O Białorusi przypominamy sobie raz do roku, gdy zbliża się koncert związany z tą akcją. Mówi się o Białorusi przez tydzień, a później zapominamy. O Tybecie pogadamy sobie do zakończenia igrzysk. W tej optymistycznej wersji kilka dni dłużej.



