Posts Tagged ‘komiksy’

Magazyny komiksowe z WSK: Pirat

// Marzec 17th, 2008 // No Comments » // Komiksy, recenzja

Pirat
Pierwszy z trzech odcinków poświęcony 3 magazynom które kupiłem na ostatnim WSK.

Na wstępie warto wspomnieć że „Pirat” podobnie jak pierwszy numer Kolektywu posiadł spis treści z zaznaczonymi numerami stron, jednak samo numerowanie w dalszej części się nie pojawiło.
Magazyn ma 84 strony, czyli najwięcej ze wszystkich trzech. Zawiera 13 komiksów, czyli najmniej z nich wszystkich.

Po skończeniu czytania miałem dość mieszane uczucia. Z jednej strony miałem w pamięci calkiem dobrze pomyślane i narysowane komiksy jak „Spadanie dość swobodne” czy „Zawsze jest ten pierwszy raz”. Z drugiej zaś przypominałem sobie bezsensowne „Pizza” oraz „Fast Shadow”, który zaciekawił mnie przedstawioną na początku historią, a zawiódł tym, że sam komiks tylko pozornie miał z nią coś wspólnego. Oczywiście jeżeli ktoś chce się o to spierać – proszę bardzo. Mogę na życzenie wytłumaczyć o co mi dokładniej chodzi, jednak żeby to zrobić musiałbym zdradzić treść.
Druga historia Mikołaja Spionka jest świetna. Na uwagę zasłuduje również „Małpa w kosmosie”, która, choć nie jest porywająca, jest ciekawą historią. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz – dlaczego „Say unckle” został tak ścieśniony. Niestandardowa wysokość strony? A może zabrakło miejsca?
Jak teraz o tym myślę – głęboko zastanawiałbym się nad zakupem tegoż magazynu gdyby nie jego okładka. A tak kupiłem i nie żałuję.
Zastanawia mnie dlaczego w „na pokładzie” nie wymieniono wszystkich twórców. I czy Dimitris Taxis jest aż tak ważny, żeby jego życiorys zajmował tyle miejsca, gdy większość mieści się w obrębie trzech zdań.
Ogółem rzecz biorąć uważam pierwszy numer „Pirata” za dobry start. Większość komiksów jest ciekawych, szkoda tylko że uporządkowanie było dość dziwne. Po śmiesznym komiksie pojawiał się komiks o szaleństwie, po refleksyjnym komiks o bolących jajach, a po nim znów można rzec refleksyjny. Skakanie po motywach.

WSK 2008

// Marzec 16th, 2008 // No Comments » // zloty

WSK 2008
8. Warszawskie Spotkania Komiksowe – głoszą plakaty. Jest 9.00. Wczesny, ranek, prawie środek nocy. Po trudnej i emocjonującej drodze docieram do celu. Jestem w końcu na ulicy Łowickiej. Jestem, ale cóż z tego?
„Zapraszam” słyszę od człowieka, któremu będę miał zapłacić 10 złotych. Próbuję się uśmiechać. 10 złotych to tylko jeden komiks w plecy. Da się nadrobić.
W środku osobniki wątpliwej reputacji, tzw. fani komiksów, zaczynają się zbierać i tworzyć małe grupki w których będą kontemplowali co lepsze komiksy aż do końca imprezy. W tle przemyka kilku dziwnie ubranych ludzi.
Wchodzę do małej sali ukrytej za wielkim plakatem. „Fajnie.” Pomyślałem. „Ciekawe gdzie jest duża sala”. Podchodzę do człowieka, który sprzedał mi bilet. „Przepraszam, gdzie jest duża sala?” pytam naiwnie. „Tam, za tym wielkim plakatem” odpowiada mi ów mężczyzna. „W takim razie gdzie jest mała sala?” pytam ze strachem. „W piwnicy” pada lakoniczna odpowiedź.
Idę na pierwsze piętro. Przez mą głowę przemykają najdziwniejsze myśli. Po lewej wystawa Truścińskiego. Widzę tam kolesia śliniącego się przed erotyczną wersją bitwy pod grunwaldem.
Po prawej giełda. Rano nic nie wskazywało na to co miało się tam wydarzyć. Po południu rozegrało się tam prawdziwe piekło. Nie było klimatyzacji.

10.00 – Nie wiem co robić. Jest nudno. Patrzę na plan spotkań. W małej sali za kilka minut ma być spotkanie pod tytułem „Ziniol – reaktywacja”. Nie wiem co to jest ziniol i nie wiem po co to reaktywować, ale idę. Z ok. 40 minutowego spotkania dowiedziałem się tyle, że ktoś z „Alei Geji” (mam świadomość, że powinno być gejów, ale Timof lubi rymować) pomylił się i reaktywacja będzie w kwietniu, a za tajemniczymi drzwiami jest fotel. To było ciężkie spotkanie.

Szwendam się po giełdzie próbując znaleźć komiksy godne uwagi. „Coś mała ta giełda” myślę ilekroć uświadamiam sobię, że robie kolejne kółko wokół tych samych stoisk.

Godzina po południu. Zaraz ma się odbyć spotkanie Dolnej Półki. Ze spotkania dowiaduję się tego, że wydawnictwo składa się z 3 osób, z czego jedna nic nie robi, druga robi wszystko, a trzecia zapomina o powiadamianiu rysowników o nadchodzącym deadlinie. Oraz, że mają duże ambicje.

W oczekiwaniu na spotkanie z Truścińskim po raz kolejny obchodzę wystawę tegoż autora. Po raz kolejny przechadzam się po giełdzie. „Już niedługo ma być to spotkanie” myślę „Za chwilę 17.00″. Schodzę do dużej sali. „Niestety, Przemysław Truściński się spóźni”. Bosko.
Pół godziny później przychodzi. Na tak nudnym spotkaniu jeszcze nie byłem. Gdzieś w koncie wypatrzyłem Koko, i wydaje mi się że zasypiał. Z rozmowy ludzi obok mnie dowiedziałem się, że człowiek który prowadził to spotkanie miał zrobić wywiad z Marcinem Rusteckim, byłym naczelnym TM-Semic, jednak w wyniku czegośtam nastąpiła zmiana.

8. Warszawskie Spotkania Komiksowe – głoszą plakaty. Nie mam już sił. Wychodzę.